No więc jak obiecałam dziś słowniczka część druga. Wczoraj było ogólnie bez czego nie można obejść się w blogowaniu a dziś konkretniej o pojęciach związanych z modą. Większość zaczerpnięta z angielska (sick! Polski to bogaty język, ale cóż, światowym się chce być i hameryki zaznać):
PRINT- nadruk. Im bardziej kretyński i udziwniony tym lepiej. Najlepiej jakieś pomieszanie z poplątaniem, koszule z nadrukowanymi jamnikami albo muchami w kapeluszach. Ewentualnie abstrakcja "co autor miał na myśli/też chcę to co bierze"
EMU czy tam UGG- koszmarne kalosze z materiału na piankowej podeszwie (a przynajmniej wyglądającej na taką rodem z japonek za 5zł). Oczywiście warto je długo nosić w domu żeby ta szanowna podeszwa zaczęła się zniekształcać a stopa zamiast na niej opierała się na ziemi. Idealnie przemakające na zimę. Jak ci się uda to wyrwiesz na bazarku za kilkanaście złotych
VINTAGE- bierzesz jak leci wszystko z szafy babci i zakładasz na siebie bez ładu i składu (a potem dorabiasz teorię)
CREEPERSY- wygodniejsza forma butów dla osób cierpiących z powodu niskiego wzrostu. Czyli podeszwa zabrana z buta ortopedycznego (z całym szacunkiem), który ma za zadanie np. wyrównać długość nóg. Do tego doklejony jest jakiś śliczniutki trampeczek i voila!
LORDSY- burżujskie kapciochy które blogerki kupują bo wmówiono im że w kapciach chodzi się po ulicy. Nie, w kapciach chodzi się tylko i wyłącznie po domu. Szczególnie w burżujskich kapciach.
SZTYBLETY- "zeszłam z konia i zapomniałam zmienić buty". Nie kowbojki a butki które przeznaczone są do jazdy konnej żeby nózia w strzemieniu dobrze leżała a kostka się do mięsa nie obtarła. Wszyscy na co dzień poruszamy się konno (nie tam żadne autobusy czy samochody) więc takie buty to MUST HAVE (jak wszystko zresztą)
CHINOSY- spodnie w których nawet szczupła dupa wygląda na wielką jak trzydrzwiowa szafa
BIŻU (mój absolutny faworyt)- nic innego jak wyrażenie powstałe z lenistwa (!) bo to jedynie skrót od biżuterii. Nosz cholera jakby nie można było napisać całego wyrazu! Najwyraźniej mamy wybitnie zapracowane blogerki (albo głupiutkie) które nawet w języku swoim własnym, rodowitym, ojczystym muszą szukać ułatwień
Tak się zdenerwowałam tą biżu, że nie mogę nic więcej już napisać zresztą lecę na szkolenie więc czas mnie goni.
buziolki i pozdrowionka
J.
niemodni
środa, 24 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
Niezwykle przydatny słowniczek
No dobrze, wiemy już co należy zrobić aby dobrze zacząć bloga. Ale cóż, świat mody i urody jest tak skomplikowany a słownictwo wybujałe, że trzeba zasięgnąć nieco porady. I tak oto mamy:
- MUST HAVE- czyli must have w ogarnianiu babskiego bloga- wszystko to, co po prostu musisz mieć w tym sezonie w twojej garderobie lub kosmetyczce, bez czego nie możesz nazywać się blogerką! Aby zobrazować o co kaman, przedstawiam parę masthewów na ten sezon:
- MUST HAVE- czyli must have w ogarnianiu babskiego bloga- wszystko to, co po prostu musisz mieć w tym sezonie w twojej garderobie lub kosmetyczce, bez czego nie możesz nazywać się blogerką! Aby zobrazować o co kaman, przedstawiam parę masthewów na ten sezon:
źródło: kultowy wizaz.pl
Czyli paseczki, ciapki i kwiatki, amrykanskye kurtałki ściągnięte z głupiutkich czirliderek drużyny bejzbolowej czy jakiejś tam innej. Zabrakło tu koloru mjentowego (zresztą jak łatwo zauważyć- mjenta i pudrowy to ulubione kolory blogerek. Wszystkich.)
- OOD/OOTD/czy jeszcze inaczej- OUTFIT OF THE DAY. Już przy drugim haśle łatwo zauważyć że nazywanie i pisanie w rodzimym języku jest hańbą i grandą. Jak już musisz pisać po polsku to przynajmniej niech tytuły postów będą po angielskiemu, bądź światowa! I pamiętaj, na świecie jest mnóstwo dziewcząt które z fascynacją śledzą twojego bloga i czytają twoje wypociny więc jak już dojdziesz do wprawy to powinnaś umieszczać notkę zarówno po polsku jak i po angielsku. Wracając do ałtfitu: tak na nasze to "strój dnia". Czyli zakładasz ciuszki do szkoły i obowiązkowo profeszjonal fotografer albo niebywale wykształcona w dziedzinie fotografii koleżanka robi ci sesję.
-HAUL- haul czyli "pokażę ci co mam w siatce z zakupami". Ogólnie wszystko co kupisz musisz opisać, sfotografować i wrzucić na bloga. Warto zawsze wspominać, że te wybitnie wygodne buty na dwudziestocentymetrowym obcasie kupiłaś w promocji za jedyne 899zł a były przecenione z 1299zł! No istny szał!
- ULUBIEŃCY MIESIĄCA- no to już banał, tak? W końcu każda z nas robi zakupy średnio osiem razy w tygodniu i paćka się po mordzie dwunastoma kremami na raz żeby co miesiąc mieć o czym napisać na blogasku. Czyli tak najprościej: opisujesz te zakupy, które w danym miesiącu wywarły na tobie największe wrażenie (tak, możesz wspomnieć o tym, że ten dwunasty krem nałożony na noc jakimś cudem nie wywołał u ciebie alergii spowodowanej reakcją poszczególnych składników ze sobą- zasługuje na uznanie, nieprawdaż?)
- SZAFIARKA- jak piszesz o modzie to nią jesteś. Czemu tak kretyńskie określenie? Nie wiem, ale jak chcesz odnieść sukces to musisz cierpieć
To były takie ogólne hasła. Jutro przyjdzie pora na określenia stricte "odzieżowe". Tak więc do nauki!
z moim ulubionym i wieśniackim XOXO
J.
faszyn, bjuti, kuking...
Czyli standard w dzisiejszej blogosferze. Każde dziewczę (lub co gorsza, chłopczyk) pragnie bloga o modzie, urodzie i gotowaniu.Wszyscy są piękni, młodzi, modni i wymyślają potrawy rodem ze światowych restauracji z gwiazdkami Michelin.
Chcesz być taką blogerką? Jest kilka warunków, które musisz spełnić:
- zwykły blog jest passe, teraz liczy się kanał na ju tjubie- przecież jakoś trzeba pokazać step smokey eyes wykonany pędzlami z Maca (tego kosmetycznego, jakby jeszcze ktoś nie wiedział)
- to nie jest tak że musisz koniecznie być zafascynowana modą- wystarczy że będziesz się ubierała tak jak inne blogerki- rurki z Zary, kurtka ze Stradi, peep toe z DeeZee, koszula z H&M i torba z Mohito. W zimie Emu lub UGG a na deszcz Huntery.
- jeśli jednak uznasz, że to ci nie wystarcza- zamień kurtkę z Zary na tą ze sklepu Vintage bądź od jakiegoś polskiego projektanta (którą znajdziesz na pewno w second handzie)- dobrze by było aby była w oczojebnym kolorze lub przynajmniej multikolorowa i koniecznie futrzana! Idealnie też będzie komponowała się z szyfonową spódniczką w odcieniu mięty bądź koralu z naszytymi wełnianymi reniferami lub innymi jak najbardziej odjechanymi wzorami. I pamiętaj! Im więcej tym lepiej- ponakładaj po osiem pierścionków i sto bransoletek na rękę i załóż trzy naszyjniki (w tym jeden z sową). Blask w końcu jest glamur a ty możesz poczuć się jak gwiazda
- miej dużo wolnego czasu. Jeśli uważasz, że będziesz dodawała posty wieczorami, w domowym zaciszu to się grubo mylisz. Zarezerwuj sobie czas przed szkołą, tak około 3, 4 godzin na profesjonalną sesję przedstawiającą OOD (outfit of the day!). Ważne jest aby fryzura i makijaż były idealnie dopracowane- tu nie ma miejsca na przypadek. Jeśli koczek to tylko ten w stylu donuta czy tam pączka hiszpańskiego- na czubku głowy, stworzony za pomocą starej, grubej skarpety po babci. Jeśli włosy rozpuszczone to koniecznie ułożone w delikatne fale. Możesz założyć opaskę z kokardą przysłaniającą ci pół świata bądź diadem (nadal pamiętamy że blask jest glamur). Jeśli makijaż- kreska ajlajnerem i czerwone usta (tu mamy dość szeroki wybór marek więc o tym później. Oczywiście nie muszę wspominać, że nędzne Wibo nie jest wskazane?). Ewentualnie jak już tak lecieć markami to możesz nałożyć cienie z paletki Sleeka lub Urban Decay Naked2. No i wiesz- szkoła nie zając, nie ucieknie- w końcu Faszyn Łik w Pcimiu jest tylko raz w roku. Potem są jedynie te w Radzyminie i Pacanowie!
- miej dużo pieniędzy- bo musisz posiadać Photoshopa i dobry aparat (wyżej wspomniałam o fotografie- tak czy siak i wynajęcie profesjonalisty i posiadanie Canona bądź Nikona wymaga sporego nakładu finansowego). Ponadto, no sorry, ale tylko najlepsi z najlepszych dostają ciuchy i kosmetyki do testów! Jeśli dopiero zaczynasz to możesz zapomnieć o stworzeniu działu "reklama/współpraca" tak więc gruby portfel okazuje się być niezbędnym w drodze na szczyt. I nie oszukuj się- za ubrania z TopShop i lakiery z O.P.I się płaci!
- sam tekst to nie wszystko. Jak już wspomniałam liczy się obraz. Jak obserwatorki twojego bloga mają poznać ten super hiper nowy inteligenty podkład z cząsteczkami rozpoznającymi twój nastrój jeśli nie robisz SWATCHY? Nieistotne jest światło przy którym robisz zdjęcie (dopiszesz po prostu że miałaś złe więc kolor jest przekłamany i w rzeczywistości odcień jest sto razy jaśniejszy od tego na zdjęciu- who cares?). Ba! Nieistotny jest typ twojej cery- nikt nie przejmuje się tym że twoja sucha cera może inaczej reagować na krem niż tłusta cera obserwatorki.
- jeśli chcesz skupić się na urodzie: pamiętaj że pro jest to, co ekologiczne. Szampony bez SLSów, parabenów i innego ścierwa. Zamiast odżywki- olej kokosowy bądź inny, zamawiany przez internet. Co z tego, że połowa albo i 3/4 blogerek piszących o kosmetykach całą swoją "wiedzę" na temat składów opiera na wypowiedziach z forum wizazu?
To naprawdę wytyczne pierwszoligowe, absolutne MUST HAVE. Bez tego świat modowo-urodowej blogosfery cię zje i stłamsi, będziesz przeciętna a przecież chodzi o kreowanie własnego stylu, co?
XOXO
J.
Chcesz być taką blogerką? Jest kilka warunków, które musisz spełnić:
- zwykły blog jest passe, teraz liczy się kanał na ju tjubie- przecież jakoś trzeba pokazać step smokey eyes wykonany pędzlami z Maca (tego kosmetycznego, jakby jeszcze ktoś nie wiedział)
- to nie jest tak że musisz koniecznie być zafascynowana modą- wystarczy że będziesz się ubierała tak jak inne blogerki- rurki z Zary, kurtka ze Stradi, peep toe z DeeZee, koszula z H&M i torba z Mohito. W zimie Emu lub UGG a na deszcz Huntery.
- jeśli jednak uznasz, że to ci nie wystarcza- zamień kurtkę z Zary na tą ze sklepu Vintage bądź od jakiegoś polskiego projektanta (którą znajdziesz na pewno w second handzie)- dobrze by było aby była w oczojebnym kolorze lub przynajmniej multikolorowa i koniecznie futrzana! Idealnie też będzie komponowała się z szyfonową spódniczką w odcieniu mięty bądź koralu z naszytymi wełnianymi reniferami lub innymi jak najbardziej odjechanymi wzorami. I pamiętaj! Im więcej tym lepiej- ponakładaj po osiem pierścionków i sto bransoletek na rękę i załóż trzy naszyjniki (w tym jeden z sową). Blask w końcu jest glamur a ty możesz poczuć się jak gwiazda
- miej dużo wolnego czasu. Jeśli uważasz, że będziesz dodawała posty wieczorami, w domowym zaciszu to się grubo mylisz. Zarezerwuj sobie czas przed szkołą, tak około 3, 4 godzin na profesjonalną sesję przedstawiającą OOD (outfit of the day!). Ważne jest aby fryzura i makijaż były idealnie dopracowane- tu nie ma miejsca na przypadek. Jeśli koczek to tylko ten w stylu donuta czy tam pączka hiszpańskiego- na czubku głowy, stworzony za pomocą starej, grubej skarpety po babci. Jeśli włosy rozpuszczone to koniecznie ułożone w delikatne fale. Możesz założyć opaskę z kokardą przysłaniającą ci pół świata bądź diadem (nadal pamiętamy że blask jest glamur). Jeśli makijaż- kreska ajlajnerem i czerwone usta (tu mamy dość szeroki wybór marek więc o tym później. Oczywiście nie muszę wspominać, że nędzne Wibo nie jest wskazane?). Ewentualnie jak już tak lecieć markami to możesz nałożyć cienie z paletki Sleeka lub Urban Decay Naked2. No i wiesz- szkoła nie zając, nie ucieknie- w końcu Faszyn Łik w Pcimiu jest tylko raz w roku. Potem są jedynie te w Radzyminie i Pacanowie!
- miej dużo pieniędzy- bo musisz posiadać Photoshopa i dobry aparat (wyżej wspomniałam o fotografie- tak czy siak i wynajęcie profesjonalisty i posiadanie Canona bądź Nikona wymaga sporego nakładu finansowego). Ponadto, no sorry, ale tylko najlepsi z najlepszych dostają ciuchy i kosmetyki do testów! Jeśli dopiero zaczynasz to możesz zapomnieć o stworzeniu działu "reklama/współpraca" tak więc gruby portfel okazuje się być niezbędnym w drodze na szczyt. I nie oszukuj się- za ubrania z TopShop i lakiery z O.P.I się płaci!
- sam tekst to nie wszystko. Jak już wspomniałam liczy się obraz. Jak obserwatorki twojego bloga mają poznać ten super hiper nowy inteligenty podkład z cząsteczkami rozpoznającymi twój nastrój jeśli nie robisz SWATCHY? Nieistotne jest światło przy którym robisz zdjęcie (dopiszesz po prostu że miałaś złe więc kolor jest przekłamany i w rzeczywistości odcień jest sto razy jaśniejszy od tego na zdjęciu- who cares?). Ba! Nieistotny jest typ twojej cery- nikt nie przejmuje się tym że twoja sucha cera może inaczej reagować na krem niż tłusta cera obserwatorki.
- jeśli chcesz skupić się na urodzie: pamiętaj że pro jest to, co ekologiczne. Szampony bez SLSów, parabenów i innego ścierwa. Zamiast odżywki- olej kokosowy bądź inny, zamawiany przez internet. Co z tego, że połowa albo i 3/4 blogerek piszących o kosmetykach całą swoją "wiedzę" na temat składów opiera na wypowiedziach z forum wizazu?
To naprawdę wytyczne pierwszoligowe, absolutne MUST HAVE. Bez tego świat modowo-urodowej blogosfery cię zje i stłamsi, będziesz przeciętna a przecież chodzi o kreowanie własnego stylu, co?
XOXO
J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
